Strona główna

Świecki Instytut Dominikański z Orleanu


Konsekracja

Świeckość

Apostolstwo

Duchowość

Formacja

Powołanie

Wspólnota

Aktualności

Świadectwa

Żyły pośród nas

Historia

Kontakt

Publikacje
o instytutach świeckich

Dokumenty Kościoła

Strona międzynarodowa

Dominikanie w Polsce

Krajowa Konferencja Instytutów Świeckich

Webmaster


Wspomnienie o Janinie Słomińskiej (Ince)

Jeśli chcesz napisać do nas
      
Janina Słomińska (1928-2013)

Życiorys



MAM CI TAK WIELE DO MILCZENIA,
ŻE NIE ZNAJDUJĘ ANI SŁOWA…

/Anna Kamieńska /

Najlepiej byłoby ogarnąć MILCZENIEM Twoje niespodziewane i na pewno za szybkie odejście…

Najlepiej byłoby zamilknąć…, ale rozum i serce podpowiadają że trzeba, aby jeszcze dziś wybrzmiało wszystko to, co sprawiało, że nie tylko byłaś, ale na zawsze pozostajesz w naszej Wspólnocie, w każdej z nas…

x x x

Poznałam Inkę przeszło pół wieku temu…Rozważna i serdeczna, powściągliwa i dowcipna, a nade wszystko zatroskana o pogłębianie wiedzy, aby można było spokojnie wypływać na głębię wiary… Przez wszystkie lata wiernie i odpowiedzialnie włączała się w sprawy rozwijającej się naszej Wspólnoty. Wytrwale i ze swoistą determinacją – szczególnie młode członkinie – namawiała do podjęcia studiów, także teologicznych, nauki języka francuskiego, a nade wszystko do włączania się we wszystkie zakresy działania i w Kościele, i w życiu społecznym…

Wspólne wakacje – jeszcze w czasie głębokiej „komuny” – to nie tylko zdobywanie szczytów w Bieszczadach, Beskidach czy Tatrach, ale to doświadczenie modlitwy i spotkań, które Inka zawsze prowadziła z prostotą i tylko Jej znanymi metodami aktywizującymi na tyle, że nie odczuwało się zmęczenia…

Zawsze była spokojna i zrównoważona, otwarta i wsłuchująca się w serce drugiej osoby. Tak – umiała słuchać… I to było bardzo ważne dla każdego, kto nosił w sobie ciężar samego siebie i kto nie mógł siebie udźwignąć. Nie mówiła dużo, ale jeżeli zabierała głos, to zawsze wtedy, gdy miała coś mądrego do powiedzenia… Zdobyła nie tylko profesurę – ale zdobyła serca tylu studentów i tych, którzy mieli to szczęście „otrzeć się” o Jej wspaniałą Osobę…

We Wspólnocie stała się „Oknem na świat” – bo ruszyła wraz z nową rzeczywistością w kierunku Francji – naszych korzeni – aby na nowo odbudować więzy wspólnotowe, wyrosłe na gruncie Orleanu. To Jej determinacja, odwaga i pragnienie sprawiły, że stanowimy teraz jedną Wspólnotę…

Nie sposób pominąć – chociaż lat przybywało – Jej młodego ducha! Mimo dolegliwości wieku, choroby i innych problemów – umiała ukierunkowywać swoje myślenie i działanie – na sprawy ważne i potrzebne…

Jej twórcza postawa – nie tylko naukowa – była dla nas, we Wspólnocie, swoistą mobilizacją, wyzwaniem i przykładem do naśladowania.

Teraz, kiedy nadejdą kolejne spotkania, kolejne dni skupienia… jakże trudno będzie bez Inki, bez Jej wyważonych myśli, bez Jej mądrych refleksji… Na pewno będzie trudno…!!!

Nie da się ani opowiedzieć, ani dopowiedzieć, ani tym bardziej wyrazić tego, co po prostu jest istotą Jej zakorzenienia we Wspólnocie… Umiała żyć na serio! Umiała na serio się przyjaźnić i umiała być dla innych Miejscem Spotkania Boga z ludźmi…

Całe swoje życie oddała Bogu i ludziom… i uczyniła to najzwyczajniej! Swoją rzetelną pracą i oddaniem tworzyła dla innych możliwość dyskretnego przybliżania się do Boga… Eucharystia i modlitwa… to Jej osobiste spotkania z Bogiem, które owocowały Jej Człowieczeństwem…

„Dla Niej służenie Bogu i miłość do Boga były tak naturalne jak oddychanie…”- te słowa, chociaż skierowane były do kogoś innego – to jednak bardzo wymownie podsumowują także życie Inki…

31 października 2013 roku – w sposób dla nas niezrozumiały – Bóg dał Ince w Darze Wieczność… Modlę się, aby ta Wieczność była dla Niej Radosnym spotkaniem z Bogiem twarzą w Twarz….

Dziękuję Bogu za dar spotkania z Inką… za dar Jej życia… za Nią…