Strona główna

Świecki Instytut Dominikański z Orleanu


Konsekracja

Świeckość

Apostolstwo

Duchowość

Formacja

Powołanie

Wspólnota

Aktualności

Świadectwa

Żyły pośród nas

Historia

Kontakt

Publikacje
o instytutach świeckich

Dokumenty Kościoła

Strona międzynarodowa

Dominikanie w Polsce

Krajowa Konferencja Instytutów Świeckich

Webmaster


Aby Chrystus był obecny
w samym sercu ludzkich spraw

Jeśli chcesz napisać do nas
   Ludwika Radzimińska (1908-1993)
Założycielka Prowincji Polskiej

W dniu świętego Dominika, 4 sierpnia 1946 roku*, na stację w Wałbrzychu, sapiąc i roztaczając wokół kłęby pary, zwolna wtoczył się pociąg. Przywiózł repatriantów z Francji. Wysiadający zaczęli zapełniać peron, stawiając wokół siebie pakunki – cały swój dobytek. W większości były to rodziny, czasem dawni żołnierze. Samotna, trzydziestokilkuletnia kobieta, o ciepłym, ale zdecydowanym spojrzeniu, nie zwróciła niczyjej uwagi. Jak wszyscy, niosła niewielki bagaż, jak każdy, ubrana była skromnie, może nawet ubogo. Któż mógł przypuszczać, że jest to osoba konsekrowana, która kilka dni temu złożyła śluby wieczyste. Któż by pomyślał, że w tym momencie zaczyna się wielka BOŻA SPRAWA – w duchu świętego Dominika.

Ludwika Radzimińska, bo o niej tu mowa, pochodziła z ziemiańskiej rodziny na wschodnich kresach dawnej Rzeczypospolitej. Wojenne losy rzuciły ją do Francji. Tam spotkała Świecki Instytut Dominikański z Orleanu. Wstąpiła do niego w 1940 roku i po odbyciu wszystkich etapów formacji, złożyła śluby wieczyste. Przyspieszono je dla niej o cały miesiąc, by mogła zdążyć do owego pociągu repatriacyjnego. Obawiano się, że kolejny może już do Polski nie pojechać...

Rodzina nazywała ją Isią. Myślała teraz o nich wszystkich. Ale jeszcze żarliwiej myślała o Wspólnocie, którą pożegnała, i o nieznanej przyszłości, którą sama, z Bożą pomocą miała wypełniać – jak, z kim?...

Gdy Isia wyjeżdżała z Orleanu, Instytut liczył już ponad 100 członkiń: profesek i osób będących w okresie formacji. Teraz miała zaszczepić go w Polsce. Nie znała tu nikogo. Wiedziała tylko, że Polska nie jest w pełni niepodległa, bo reżim komunistyczny zacieśnia się coraz bardziej. Swoje pierwsze kroki skierowała do Krakowa, do kardynała Adama Stefana Sapiehy. Przyjął ją po ojcowsku i udzielił błogosławieństwa. Wraz z zachętą dał jednak przestrogę, a nawet zalecenie, by zachowywała daleko idącą ostrożność w kontaktach z kimkolwiek, nawet wobec księży i instytucji kościelnych. To zalecenie powtarzane było później przez kardynała Augusta Hlonda i kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przez cały okres „nielegalnego” funkcjonowania, Prowincja Polska założona przez Ludwikę Radzimińską, w ramach Kościoła hierarchicznego znajdowała się więc pod bezpośrednią jurysdykcją Prymasa Polski. Dotyczyło to zarówno całego Instytutu, jak i poszczególnych jego członkiń.

A członkinie zjawiały się, pomimo koniecznej konspiracji. Były w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i innych miastach. Przyprowadzał je Duch Święty, posługując się ludźmi. Patronowie: święty Dominik i święta Katarzyna ze Sieny, wyszukiwali, podsuwali też zapewne osoby i okoliczności, w których mogły się one spotkać, aby wejść na drogę radykalizmu ewangelicznego, pozostając w swoich środowiskach, dzieląc ze wszystkimi ludźmi ich sposób życia, troski, radości i zmagania.
    Dom wspólnoty

Pomimo ciągłego zagrożenia każdej osoby i całej wspólnoty, w 1957 roku powstał dom wspólnoty. Dom ten, istniejąc już prawie 50 lat, nadal jest miejscem jej spotkań. Różnica polega tylko na tym, że po 1989 roku można było założyć w nim telefon i zaprzestać konspiracyjnych sposobów docierania do niego z różnych stron kraju.

„Wyjście z podziemia” pozwoliło ponadto na inne formy normalnego funkcjonowania. Na przykład można było nareszcie wydrukować Konstytucje, których tekst istniał wcześniej tylko w jednym egzemplarzu, czytanym wspólnie i skrzętnie przechowywanym w rozmaitych, czasem bardzo dziwnych miejscach.

I tak już od sześćdziesięciu lat są w Polsce, żyjące w świecie po to, aby Chrystus był obecny w samym sercu ludzkich spraw, poślubione Bogu przez konsekrację czyli śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa: nauczycielki, lekarki, pielęgniarki, prawniczki, bibliotekarki, ekonomistki, artystki, pracownicy naukowi i nauczyciele akademiccy oraz pracujące w różnych innych zawodach zwyczajne panie Marysie, Basie, Kasie... Zwyczajne, a przecież NIEZWYKŁE swoją ukrytą, choć, daj Boże czytelną, „niezwykłością”. Kilkanaście w ciągu tego sześćdziesięciolecia odeszło już do Pana. W 1993 roku Pan Bóg powołał do siebie Ludwikę Radzimińską. Ale przychodzą kolejne i z odwagą przejmują pałeczkę w tej wielkiej SZTAFECIE, w tej niezwykłej przygodzie, jaką jest powołanie do wyłącznej służby Bogu przy jednoczesnej pełnej obecności w sercu świata.
     Ludwika Radzimińska (1908-1993)
Założycielka Prowincji Polskiej

Dzisiaj nie trzeba już w tajemnicy informować o takiej formie życia. Ostatnio coraz więcej powołań odkrywanych jest dzięki informacjom zamieszczonym w Internecie. No cóż, signum temporis… Isia umiała odczytywać znaki czasu, więc w jej ciepłym spojrzeniu dzisiaj pewnie byłaby widoczna radość.

*Po Soborze Watykańskim II liturgiczne wspomnienie św. Dominika przeniesiono na dzień 8 sierpnia